• 004.JPG
  • 026.JPG
  • 065.JPG
  • 093.JPG
  • 098.JPG
  • 099.JPG
  • 115.JPG
  • 118.JPG


WIECZÓR CHWAŁY to Msza Święta i po niej modlitwa o uzdrowienie (nauczanie, uwielbienie, wystawienie Najświętszego Sakramentu, modlitwy wstawiennicze).
Zapraszamy do naszego kościoła w ostatnie niedziele miesiąca o godzinie 18:00 (do ok. 21:00)

Wieczory Chwały:

Następujące niedziele o godzinie 18:00:

  • 8 września 2019 – gościmy Marcina Zielińskiego
  • 29 września 2019
  • 27 października 2019
  • 24 listopada 2019
  • 15 grudnia 2019
  • 26 stycznia 2020
  • 23 lutego 2020
  • 29 marca 2020
  • 26 kwietnia 2020
  • 31 maja 2020
  • 27 czerwca 2020

Świadectwa:
Dziewczynka 12 lat – po grudniowej Mszy Św. (2018) zostala uzdrowiona z padaczki (otrzymaliśmy wyniki badań przed i po, lekarz sam stwierdził, że to cud).

Bożena, ok. 60 lat, uzdrowiona z alergii, odzyskała zmysł powonienia.

Bożena, ok. 60 lat, uzdrowiona z choroby paznokci (początek 2019r.)

Małgorzata, 50 lat, Wieczór Chwały 20 stycznia 2019, po modlitwie znikły 2 guzki na tarczycy, potwierdzone badaniem USG (przesłanym do nas)

Marta, 37 lat, po styczniowym uwielbieniu znikł kłujący ból oraz guz w prawym kolanie, wyniki zostały nam przesłane 26 lutego 2019r.

2019 (styczeń) – mężczyzna ok. 50 lat – uzdrowiony z nałogów
Moc uzdrowienia Jezusa: biodro, ciąża, krew, depresja, rak z Wieczoru Wiary-Boży Pokój 2019.

  1. Mira została uzdrowiona z bólów biodra i chorej trzustki.
    2 Jezus uratował zagrożoną ciążę przez wstawiennictwo Św. Tadeusza Judy. Krew była zniszczona ale w dniu Św. Judy krew została uzdrowiona. Kolana przestały boleć i narządy kobiece zostały nienaruszone pomimo groźby rozpadu.
  2. Kobieta uzdrowiona po 10 latach depresji. Przestała brać leki i czuje się silna i mocna dzięki Bogu. Mąż siostry choruje na nowotwór i przez tą chorobie rodzina się jednoczy w wierze.
  3. Jezus uzdrowił mężczyźnie nowotwór płuc po usłyszeniu Ewangelii i ogłoszeniu śmierci i zmartwychwstania Jezusa dla tej osoby. Po czym po modlitwie przyjaciółki poczuł gorąco w klatce piersiowej i rak zniknął.
  4. Nauczycielka słuchała ojca Szustaka i przekazała mu intencje w swojej sprawie. Dzięki wspólnocie dostała siłę od Jezusa i przestała płakać (Duch Boży zabrał rozpacz). Zaczęła śpiewać piosenki z radością. Podczas Wieczoru Chwały wybaczyła bliskim, którzy ją skrzywdzili i dostała siły bo modlić się dla nich o błogosławieństwo.

Wołomin 27.03.2018

Jestem parafianką kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Królowej Polski w Wołominie.

Od 2000 roku cierpiałam na schorzenie kręgosłupa szyjnego. Nie pomogły sanatoria ( byłam trzy razy ) ani rehabilitacje ( korzystałam również trzy razy ) oraz codzienna gimnastyka przez 18-ście lat, ani modlitwa. Myślałam, że z tym bólem zostanę do końca życia. 25.03.18 r. na mszy uzdrowieniowej w kościele św. Józefa Robotnikta zostałam uzdrowiona. Już mnie nic nie boli. Chwała Panu!

Panie Jezu jesteś moim lekarzem.
Panie Jezu jesteś Wielki.
Wywyższam Cię.
Panie Jezu jesteś Królem na Królami.
Kocham Cię.

Jestem parafianką kościoła pod wezwaniem św. Józefa Robotnika w Wołominie. Mam niepełnosprawnego syna na wózku inwalidzkim. Od czterch lat nie mógł pozbyć się ogromnych ran odleżynowych. Lekarz prowadzący powiedział, że tylko przeszczep mógłby pomóc, ale żaden szpital nie chiał się tego podjąć, mówiąć, że przeszczep się nie przyjmie bo rana jest za ogromna w środku. Leżał cały czas w łóżku. Bardzo mocno modliłam się i ja i siostry ze wspólnoty podjęły modlitwę wstawienniczą i po mszy uzdrawiającej 25.02.18r. stał się cud. Za jakiś czas byliśmy na kontroli i lekarz zdziwił się jak się to stało. To cud. To co było niemożliwe dla lekarzy, dla naszego Pana Jezusa Chrystusa wszystko jest możliwe. Codziennie dziękuję za to uzdrowienie.

Chwała Panu. Zawsze ufałam Tobie Panie Jezu.

Jagoda

2018r.


Jestem parafianką kośćioła pod wezwaniem św. Józefa Robotnika w Wołominie. Bardzo długo chorowałam. To były lata. Kręgosłup nie dawał mi normalnie funkcjonować doszły biodra, także trochę pózniej leżałam i tak na zmianę. Opercaji nie chciałem się poddac, ponieważ lekarze nie dawali gwarancji a jeden wózek już w domu jest, bo mam niepełnosprawnego syna. Jezdziłam na msze uzdrawiające do Londynu do mojej córki, która tam mieszka. Prosiłam Boga, żeby coś takiego zorganizował bliżej mnie, bo nie stać mnie było na takie wyjazdy i stało się. Bog mnie wysłuchał. Niedługo usłyszałam, że w mojej własnej parafi będzie taka msza. Poszłam. To było 28.01.18r. Prosiałm Pana, żeby mi pomógł, ale bardziej modliłam się o swoje dzieci i w ogóle miałam dużo intencji. W pewnym momencie kazano się wyciszyć i dać głos Panu, wsłuchać się i Robert powiedział, że jest jedna osoba, która nie posłuchała, nie wyciszyła się, tylko cały czas prosi i ma dużo intencji i żeby się nie martwiła, bo Bóg właśnie jej słucha. Wiedziałam, że to było do mnie, łzy ciekły mi jak oszalałe. Msza trwała a pózniej poproszono nas, abyśmy wstali i poruszali się na wszystkie strony… i nic mnie już nie bolało! Zostałam uzdrowiona, a wcześniej nie mogłam usiedzieć w ławce. Do końca mszy płakałam jak bóbr. Nie wspominałam, że miałam problem z nogami innego typu, i było po tej mysz dobrze jakiś czas, ale niestety wszystko wróciło i znów mnie bolały, tylko, że w takich momentach kiedy byłam na kolejnej mszy uzdrowiającej i chciałam powiedzieć świadectwo, albo we Wtorek kiedy mieliśmy spotkanie wspólnoty. Znów poprosiłam o modlitwe nade mną, ale to nic nie dało, ból jeszcze raz wrócił. I nagle mnie olśniło kiedy kiedy słuchałam w internecie Marcina Zielińskiego, mówił m.in. jak utrzymać uzdrowienie i że to zły duch, diabeł chce mi to wykraść żebym nie wierzyła w Bożą moc. Ale ja się nie dałam. Dotknęłam sowjej nogi rękami i powiedział to co Marcin : ” W imieniu Jezusa diable nie oddam mojego uzdrowienia”. Jezus wykupił je na krzyżu, ono jest moje łapy precz w imię Jezusa. Od tamtej pory mam spokój. Ból już nie wrócił więcej, choć ja nie spoczywam na laurach i codziennie dziękuje za swoje uzdrowienię i wielbię Boga. Chwała Panu.

Jagoda

2018r.

Świadectwo uzdrowienia Anety z bólu i choroby nadgarstka.
Od długiego już czasu mam przeciążony i uszkodzony nadgarstek prawej ręki. Początkowo został on nadwerężony. Próbowałam leczyć go różnymi maściami i usztywnianiem. Jednak ból ten nawracał. Ponadto na pogarszającą się kondycję nadgarstka duży wpływ miała praca przy komputerze. Od około trzech lat ból dokuczał mi coraz bardziej, a w tym roku dodatkowo pojawił się problem, ponieważ wystawiło mi kostkę w widoczny sposób i odczuwałam ból utrzymujący się ciągle. Stosowanie maści i okręcanie nadgarstka przynosiło niewielkie efekty. W dniu 25.03.18 r. przed mszą św. i uwielbieniem Pana Jezusa mieliśmy spotkanie o godz. 17 w naszej wspólnocie. Już wtedy dowiedziałam się, że Pan Jezus będzie uzdrawiał chory nadgarstek prawej ręki. Pomyślałam o sobie. Podczas nabożeństwa wielbienia padło to bardzo dobitnie. Dwa dni później wygłosiłam świadectwo na spotkaniu wspólnoty, że wszystkie objawy bólowe w nadgarstku minęły, a wystawiona kostka wróciła do normy. Codziennie dziękuję Panu Jezusowi za to wspaniałe uzdrowienie i jestem świadoma tego, że muszę dbać o rękę.

Świadectwo uzdrowienia Anety z bólu odcinka lędźwiowego (w krzyżu).
Od lat młodzieńczych mam kłopoty z odcinkiem lędźwiowym kręgosłupa. Objawiają się one bólem i utratą ruchomości w wyniku schylania czy dźwigania. Nigdy nie poddawałam się nastawianiu kręgosłupa. Stosowałam doraźne środki lecznicze. W przeddzień mszy św., która miała odbyć się w dniu 22.04.18 r. nastąpił uraz w krzyżowej części mojego kręgosłupa. Krzyż bolał mnie również w dniu mszy św. i na tej właśnie mszy zostało wypowiedziane poznanie o tym, że Pan Jezus będzie uzdrawiał kręgosłupy, m. in. w odcinku lędźwiowym. Przyjęłam, że jest ono skierowane do mnie. Powiedziałam świadectwo na spotkaniu wspólnoty w dniu 24.04.18 r. Chwalę Ciebie Panie za to uzdrowienie!

Świadectwo uzdrowienia Edyty z migren.
Mam na imię Edyta. Od wielu lat, gdzieś od lat licealnych cierpiałam na bóle głowy. Początkowo wzięcie tabletki uśmierzało ból. Z biegiem lat bóle przybierały na sile, częstotliwości, a nawet nierzadko trwały po kilka dni. Niejednokrotnie leki przeciwbólowe nie działały i musiałam funkcjonować w bólu, bądź leżałam w łóżku, co wcale nie przynosiło ulgi. Chciałam zaznaczyć, że bóle głowy miały podłoże migrenowe oraz nerwowe, spowodowane sytuacjami silnie stresującymi. W dniu 18.03.18 r. miała miejsce sytuacja, w wyniku której rozpoczął się kilkudniowy, potworny ból głowy połączony z zawrotami głowy, które z kolei powodowały mdłości. Nie mogłam nawet podjąć próby zażycia tabletki, ponieważ miałam problemy z żołądkiem w wyniku mdłości. We wtorek dnia 20.03.18 r. nasza wspólnota miała spotkanie, jak co wtorek. Wraz z moją siostrą Anetą prosiłyśmy Pana Jezusa o to, aby była możliwość modlitwy nade mną przez kapłana w celu uleczenia skutków tej sytuacji. Miałyśmy o to poprosić księdza Pawła przed spotkaniem. Jednakże, kiedy przyszedł ksiądz Paweł i zobaczyłam jak bardzo jest zmęczony, stwierdziłam, że wstrzymam się i Pan Jezus sprawi jakąś pomoc modlitewną w trakcie spotkania wspólnotowego. W pewnym momencie Jacek – nasz lider poprosił wszystkich animatorów na środek i oznajmił, żeby do modlitwy wstawienniczej wyszły osoby, które zmagają się ze szczególnie trudnymi sytuacjami. Bez zastanowienia wyszłam. Modlili się nade mną: właśnie ksiądz Paweł, moja animatorka Bożena i Jacek. Bożena miała poznanie podczas tej modlitwy. Po przyjściu do domu głowa bolała mnie nadal. W środę i czwartek ból utrzymywał się cały czas. Dopiero w piątek przeszło mi i w kolejnych dniach głowa mnie nie bolała. Na szczęście, ponieważ w niedzielę 25.03.18 r. o godz. 18 w naszej Parafii miała miejsce msza św., a po niej nabożeństwo wielbienia Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie z modlitwą o uzdrowienie. Pierwsze poznanie dotyczyło właśnie uzdrowienia z migren, była mowa też o tym, żeby nie brać już tabletek przeciwbólowych. Od razu wiedziałam, że chodzi o mnie i przyjęłam tę łaskę z wielką radością. W samym tym roku dotknęło mnie już tak wiele bóli głowy, że mnie samej trudno jest to pojąć. Tym bardziej perspektywa funkcjonowania bez bólu głowy napawa mnie wielkim szczęściem. Jestem niezmiernie wdzięczna i pragnę wychwalać mojego kochanego Pana Jezusa, a także dziękować każdego dnia za tak wspaniałą łaskę dla mnie.

Świadectwo uzdrowienia Edyty z bólu małego palca u lewej nogi.
Dziękuję bardzo Panu Jezusowi, że zwrócił również Swoją uwagę na mój bolący już od wielu lat palec u nogi. Zaczął mnie boleć nie wiem właściwie, dlaczego. Nawet dotyk czegoś delikatnego powodował urażanie go, nie mówiąc o dotyku buta podczas chodzenia. Próbowałam nosić luźniejsze, nieurażające buty, ale to nie pomagało. Nie miałam wyjścia i znosiłam ten ból. W dniu 22.04.18 r. odbywała się kolejna, comiesięczna msza św. z nabożeństwem o uzdrowienie. Byłam szczęśliwa, kiedy padło poznanie o uzdrowieniu przez Pana Jezusa małego palca u lewej nogi. Więcej szczegółów po prostu już paść nie mogło. Wiedziałam, że chodzi o mnie. Przyjęłam tę łaskę z radością i wypowiedziałam świadectwo na spotkaniu wspólnotowym dnia 24.04.18 r. Chwała Imieniu Jezusa!